Jak zmusić się do pozytywnego myślenia?

No, właśnie? Proste to nie jest, a co więcej – na pozytywne myślenie nie składają się tylko i wyłącznie nasze prywatne chęci, lecz głównie czynniki zewnętrzne, czyli: problemy, smutki, albo wręcz odwrotnie – takie stany, jak: radość, euforia, szczęście.

Zmusić się do tego – to nie taka łatwa sprawa. Czasem niemożliwa.

– „Człowieku, pomyśl sobie logicznie. Nawet, jeśli nie zdasz matury, spieprzysz jakąś super ważną sprawę, albo no nie wiem – zachowasz się na maksa jak gówniarz, to nie koniec świata. Rodzice za bardzo cię kochają, by cię z chaty wyrzucić.

087037b.jpg

Oto kilka propozycji – technik myślowych, które warto zastosować w każdej sytuacji, gdy wydaje nam się, że wszystko wali się nam na głowę, że jesteśmy beznadziejni:

Mówią, że nie będą cię utrzymywać, a nawet, jeżeli by przyszło im to robić, to przecież nie zostawią cię na bruku. Bo w końcu jesteś ich dzieckiem. Więc, zawsze masz gdzie wrócić, gdzie usadzić tyłek w zimowy wieczór i pomyśleć, co dalej. A człowiek jest człowiekiem, prawo do błędów ma, jak każdy, i zawsze może się zabrać za ich naprawianie. I taka świadomość zawsze przyprawia o to, że człowiek przestaje się denerwować jakąś rzeczą!”

– „Zawsze, gdy strach mnie przed czymś paraliżuje, to pocieszam się myślą, że przecież nikt mnie nie zabije, jeśli zawiodę. Że jeśli teraz mi się nie uda, to uda mi się za następnym razem. A jak nie, to kiedyś musi – i w ten sposób łatwiej przez pewne rzeczy przebrnąć, jeśli tylko ma się dobre do tego nastawienie.”

– „Jak moja babcia świętej pamięci powiadała – jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz. A ja, gdy wiem, że ciężko na coś pracowałam, to nawet, jeśli coś mi nie wypali, to wiem, że nie mam sobie nic do zarzucenia, bo zrobiłam wszystko, co było w mojej mocy, a że ta moc okazała się być zbyt słaba, to już trudno – nie moja wina, że taka się niezdarna urodziłam :)”

– „Zawsze, gdy idę posrany na sprawdzian z matmy, bo mamy z takim mega wymagającym nauczycielem, to wyobrażam go sobie, jak siedzi na klopie z tym swoim tłustym zadem, robi klocek i rozwiązuje przy tym krzyżówki – nie do wiary, jak mi to poprawia humor!”

– „Ilekroć mam depresję i jest mi zwyczajnie źle, myślę sobie, że kiedyś będę sławna i popularna, odniosę sukces, i ci wszyscy, którzy teraz mnie olewają i nic sobie ze mnie nie robią, traktują mnie źle albo w ogóle jak powietrze, to kiedyś będą błagać na kolanach, bym zwróciła na nich uwagę. A wtedy pokażę im środkowy palec, i tyle!”

– „Gdy ponoszę jakąś porażkę, chce mi się ryczeć. I wcale się przed tym nie bronię, bo to mi ewidentnie pomaga. Potem mi przechodzi i idę dalej, przed siebie i zachowuję się, jakby nic się po prostu nie stało! I innym też to polecam – zwyczajnie sobie popłakać. Jak dla mnie, nie ma lepszego lekarstwa na zły, paskudny humor.”

Ilekroć będzie ci źle, spójrz sobie na powyższe propozycje, a być może poczujesz się lepiej!

Opracowanie: Marta Akuszewska

hastagi na stronie:

#koilocytarna dyskarioza

Top